sobota, 26 stycznia 2013

SOBOTA

Lubię piec ciasta. Wyjmować w piekarnika, niecierpliwie czekać aż ostygnie, kroić pierwszy kawałek z lekkim wahaniem "wyszło, czy jednak nie?". I jakoś zawsze wychodzi, zawsze znika nim jeszcze weekend minie. Dziś biszkopt z brzoskwiniami i galaretką. Proste, bo
i remont nie pozwala na nic więcej. Od poniedziałku chwilowo pomieszkam u P.. Ciekawa jestem jak będzie. Póki co leniwa, baaaaaardzo leniwa sobota trwa. Koc, biszkopt, herbata
i film. Nie ma co walczyć z brakiem energii - jest zima.

4 komentarze:

  1. wyjmowanie ciasta z piekarnika to mój ukochany moment :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam to samo z chlebem... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mmm, świeży chleb pachnie chyba nawet apetyczniej niż ciasto:)

      Usuń